wtorek, 22 kwietnia 2014

rozdział 9

-Oh.-spojrzała na niego, ale zanim cokolwiek zdążyła powiedzieć.
-No więc w nocy, gdy spałaś robiąc ze mnie poduszkę, obmyśliłem plan. Mam dokładnie  dwa tygodnie wolnego za trzy doby, więc postanowiłem zarezerwować nam samolot i polecieć do Polski. Przekonamy twoich rodziców, twoją siostrę....
-Lilianę-dokończyła widząc jego niepewność na twarzy.
-By przyjechała tu z nami. Zamieszkałaby w pokoju gościnnym, trochę go dla niej przerobię jeżeli chce. Dopełnimy tam wszelkich formalności i po sprawie.-dziewczyna wstała i mocno przytuliła bruneta.
-Dziękuję. -uśmiechnęła się szeroko. Wiedziała, że wszystko jest dzięki niemu.
-Ale tylko dzięki tobie może się zgodzić na przyjazd tu. Dasz radę ją przekonać?-nie była pewna, ale tylko kiwnęła głową. Jej siostra odkąd pamięta bardziej trzymała się rodziców od niej, była ta miejscowa. Nie wiadomo...Ale nie chciała zniechęcać James'a.
-Spotykasz się dziś z Alexą?
-Być może.
-Powiedz jej, że wyjeżdżamy. Nie chcę się przed nią tłumaczyć, najlepiej przedstaw obecną sytuację jako coś dobrego, żeby się nie martwiła.-powiedział zakładając marynarkę. On musiał pójść do pracy i uśmiechając się do niej, wyszedł. Maja postanowiła zrobić obiad by nie James nie musiał się później z nim kłopotać, a gdy już skończyła, bez chwili zastanowienia ruszyła na piechotę do domu państwa Pena. W głębi serca zazdrościła im, nawet za bardzo. Byli zwyczajną parą, nie udawaną jak to ona z Maslowem, oni pałali do siebie odwzajemnionym uczuciem, a dla niej James był tylko czymś w rodzaju pracodawcy i być może przyjaciela.
Chciała zapukać do drzwi, ale Carlos, ze swoim genialnym wyczuciem czasu jak zwykle cmokając Alexę wypadł omal nie potrącając Majki.
-Hejka, miłego dnia!-uśmiechnął się odbiegając od dziewczyn.
-I nawzajem!-krzyknęły za nim. Lex uśmiechając wpuściła Majkę do środka.
-Cześć-rzuciła i poszła do kuchni szykować nam herbatę. Już wiedziała, że uwielbia miętową z jedną łyżeczką cukru i dwoma kostkami lodu. Zawsze pamiętała takie szczegóły jak ulubiony kolor, uwagi na temat ciuchów czy właśnie herbata.
-Hey hi hello-brunetka weszła śpiewnie do kuchni swojej przyjaciółki. Oczywiście nie obyło się bez 3 godzinnej rozmowy o wszystkim i o niczym. Maja zdążyła opowiedzieć Alexie o przysłanym liście i jak to kochany James, jako wspaniały chłopak, zaoferował swoją pomoc. Na koniec Lex się popłakała ze szczęścia i mocno wyściskała przyjaciółkę. Potem oczywiście stwierdziła, że trzeba by powiadomić moich rodziców, że przyjdziemy. Układanie listu było bardzo trudnym zadaniem, ponieważ wystarczyło jedno nieodpowiednie słowo, źle odebrane przez pana Łopuszyńskiego i zaraz poleciałaby krew. Gdy go napisały Alexa spytała, czy brunetka nie mogłaby jej poduczyć polskiego. Było naprawdę ciężko, ale Lex umiała już wypowiedzieć kilka składnych zdań. Gdy tylko była 16:00 umówiły się na dzień jutrzejszy w domu Maslow'a i Łopuszyńska wyszła, po drodze zachodząc na pocztę. Dziesięć razy zastanowiła się i wahała, czy na pewno wysłać ten list, ale końcowo zamknęła oczy i biorąc głęboki oddech wrzuciła pocztówkę do skrzynki. Oddaliła się z lekkim uśmiechem i skierowała się w stronę domu. Akurat gdy wchodziła zauważyła samochód podjeżdżający na parking koło domu. Zaczęła podgrzewać obiad, wystarczyła jej minutka, a już rozchodziły się zapachy. James krzycząc do słuchawki wpadł do domu.
-Ale mnie to nie obchodzi! Jutro widzę dokumenty z jego podpisem na biurku!-krzyknął i się rozłączył.
-Coś się stało?-spytała Maja delikatnym głosem. Właśnie przypomniał jej się ojciec gdy...
-Tak.-powiedział jeszcze nabuzowany, ale wziął głęboki oddech.
-Opowiedz, ulży ci.-uśmiechnęła się słodko.
-Ah, ci niekompetentni...-już chciał na nich pokląć, ale spojrzał w duże oczy dziewczyny i zestopował-Pracownicy chyba tylko kawę popijają. Dokumenty. Tylko czterdzieści plików na pięć osob, to nie jest dużo przez tydzień. Mogliby skompletować je szybciej.
-A powiedziałeś im dokładnie, w jakim terminie mają to zrobić?-spytała spokojnie.
-Nie, ale...
-No właśnie-zauważyła-nie oczekuj cudów, dopóki nie powiesz, czego od nich wymagasz. Musisz konkretnie wiedzieć, do kiedy to chcesz.-postawiła mu jedzenie przed nosem i delikatnie zawiesiła ręce na ramionach-i nie możesz być taki nerwowy. To tylko ludzie, każdy czasem na leniwszy czy gorszy dzień. A teraz uspokój się i smacznego.-uśmiechnęła się szeroko. Jej dobry nastrój udzielił się także Maslowowi i po chwili jedli rozmawiając w najlepsze.
Następnego dnia James wyszedł w wyśmienitym humorze. Dzięki jemu pozytywnemu nastawieniu w końcu udało się nagrać nową piosenkę BTR. O tytule miał pomyśleć Gustavo. Zaraz po próbach podjechał pod budek, gdzie mieściło się centrum jego firmy. Każdy szykował się na porządny opieprz, szedł nerwowy, spięty i myślał, by przeżyć. Gdy brunet wszedł z uśmiechem przez szklane, obrotowe drzwi omal nie zatrzymały się im serca. Spodziewali się najgorszych reakcji szefa, a nawet zwolnień.
-Dzień dobry Caren. Piękne mamy dziś popołudnie, prawda?-zwrócił się do rudowłosej, czterdziestoletniej kobiety stojącej za recepcją. Ona spojrzała podejrzliwym wzrokiem na czekoladowookiego i odpowiedziała nieśmiałym skinieniem głowy podając mu klucz do biura, a on podziękował i skierował się do pokoju. Gdy tylko wszedł na biurku zauważył plik dokumentów z podpisem, o które prosił....zaraz....on nie prosił. On żądał. Gdy tylko sprawdził, czy wszystko jest w porządku zaraz poszedł do pracowników wykonujących to zadanie. Gdy tylko wszedł, mężczyźni zaczęli się bać. Już myśleli, że za chwilę zostaną bez pracy, jednakże....
-Proszę panów o uwagę.-zwrócił się do nich.-chciałbym podziękować wam za wspaniale wykonaną pracę. Dzisiaj kończycie 2h wcześniej, a na za tydzień widzę przygotowaną umowę z *ITY. -Nikt nie odważył się świętować. Jedynie gorąco podziękowali pracodawcy, który ruszył z uśmiechem do swojego biura, ponieważ musiał sam uzupełnić umowę. Było to dużo pracy, ale w końcu mu się udało, było już około godziny 20:00, więc postanowił wrócić do domu. Srebrne auto mknęło ulicą z otwartym dachem, a  brunet czerpał radość i energię z wiatru opatulającego jego włosy i twarz.
Gdy przyjechał do domu zastał ciszę. Dziewczyny nie było w żadnym z pokoi. Przez chwilę myślał, że go zostawiła. Tymczasem ona spędziła dzień pracując ciężko w ogródku i spała jak zabita w sypialni, a obok stały spakowane walizki na jutrzejszy dzień. Chłopak wziął ciepły prysznic i instynktownie przytulając się do dziewczyny, zasnął.
*********************************************************************************
ITY-Wymyślona nazwa (przeze mnie xd) firmy współpracującej z korporacją Maslowa.

12 komentarzy:

  1. Jakie to świetne. Instynktownie? Aha. CZekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział... Po prostu bomba.
    Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Więcej info na: http://btr-la-is-ours.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział ;)
    Czekam na next *_*

    OdpowiedzUsuń
  4. omom mega to:*
    Zapraszam do siebie:3

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże czy tylko ja widzę sens tego równania ?

    James Maslow= Christian Grey

    Czekam na kolejny z zapartym tchem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Podałaś mi swój link pod moim wpisem na grupie blogerskiej, więc przybywam :)
    Przeczytałam ten rozdział, całkiem fajny, ale muszę chyba poczytać od początku :)
    Pozdrawiam.
    www.patrycjaguzek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny blog!
    Może obserwuj za obserwuj?
    Odpowiedz u mnie ;)

    0laa-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak jak obiecałam, rpzeczytałam wszystko od początku :) Kiedy możemy się spodziewać kolejnej części?
    Przesyłam gorące pozdrowienia i zapraszam do mnie: wpis informacyjny, a popołudniu nowy wywiad :)www.patrycjaguzek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. http://big-time-rush-ciri.blog.onet.pl/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział genialny :d.
    huhu.. ;3. W końcu udało mi się przeczytać całego bloga ;). Jestem zadowolona :). Ogarniam już wszystko, i czekam na następny rozdział.
    Przeczytałam nazwę firmy, i od razu skojarzyła mi się z E.T. Nie wiem dlaczego :d. Czekam na ciąg dalszy, i zapraszam do obserwowania bloga :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Rany, Maja to potrafi uspokoić Jamesa ;3 Takie słodkie, że tak na niego działa. I nie mogę się doczekać, aż rodzina Łopuszyńskich zobaczy Jamesa :D Hahahaha Ale będzie jazda! :D Czekam nn :**
    PS: Zapraszam na mojego nowego bloga http://avalon-upadly-aniol.blogspot.com nie o BTR , a o Aniołach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Swietne ;o serio genialnie piszesz

    OdpowiedzUsuń